To będzie spokojny tydzień.

To dlatego, że cały tydzień pracuję od 11-tej. Więc teoretycznie mam wszystkie ranki dla siebie. Mąż zawsze pracuje od 8, a lekcje są też od 8. Mam więc te trzy godziny tylko dla siebie. Wreszcie. Mogę spać do 10-tej, albo siedzieć przed tv, albo przyjść tu i zrobić coś tylko dla siebie.

Ledwie otwieram drzwi i witają mnie uśmiechnięte dziewczyny w recepcji klubu. To miłe. Bo nie czuje się tu intruzem, lecz odwrotnie, aż chce się ruszyć tyłek i tu przyjechać.

Wpadłam już w rytm. Bieżnia, orbitrek i Erwin. Na razie więcej mi nie trzeba. Skupiam się na liczeniu spalonych kalorii. Aby spalić 1 kilogram tkanki tłuszczowej powinnam zrobić 7-8 tys. kalorii na sprzęcie (w ruchu). Czyli nic mi nie pozostaje jak się spiąć i zrobić taki wynik w tydzień. To mój cel. Dam radę. Małymi kroczkami.

Czuję, że polubię orbitka. Ma inny przelicznik kalorii. Zdecydowanie szybciej się spala kcal na orbitku (dwa razy więcej). To taka imitacja biegania. Może dzięki niemu zacznę kiedyś biegać? Na razie na pewno NIE.

Jeszcze nie nawiązałam żadnych konwersacji, ale mi to nie przeszkadza. Dobrze mi się ćwiczy.

Zajęcia grupowe. Nowe rekordy.

Poprzeczka coraz wyżej.

Kalendarz:

Bieżnia -35 minut-200kcal

Orbitrek-20 minut-220 kcal

Masażer-25 minut-wciąż 30% i ciągle boli :)

Powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook